piątek, 29 lipca 2016
Od Maksa do Elise
Ponownie złączyliśmy nasze usta w pocałunku.
- Kocham cię. - szepnąłem.
Elise?
Od Elise do Maksa
- Może, wkradniemy się do jego pokoju i zostawimy tam kamerkę, później sprowadzimy mu jakąś dziewczynę, która zacznie gadać, za nim do czegoś dojdzie, że gdzieś po ścianie przebiegł wielki pająk i owego pająka, również podłożymy. W tedy on się przestraszy, a my opublikujemy jego znajomym filmik, gdzie okazuje się, że mocny to on jest tylko w gębie. Tylko ta dziewczyna nie może bać się pająków...
Maks?
Od Maksa do Elise
***
Tuląc się do siebie, obmyślaliśmy plan zemsty.
- Ashton boi się pająków, w szufladzie ma staniki dziewczyn, z którymi się przespał... no i chyba by popadł w czarną rozpacz gdyby telefon mu zginął. - zacząłem wymieniać to, co wiedziałem.
Elise?
Od Elise do Maksa
Maks? <3 ;3
Od Maksa do Elise
- Już dobrze? - spytałem szeptem, pokiwała twierdząco głową. - Zemsta będzie słodka, obiecuję. - posłałem jej uśmiech.
- Co masz na myśli? - pociągnęła lekko nosem.
- Nie wiem jeszcze, na pewno coś wymyślimy. Przecież to my... - połaskotałem ją lekko. - Ale teraz... chciałbym zrobić coś innego. - wyznałem.
Spojrzała na mnie pytająco, złączyłem nasze usta w pocałunku.
Elise? <3
Od Elise do Maksa
- Elise, proszę. Już nie płacz. -usiadł obok na łóżku i objął mnie.
Nie mogłam powstrzymać łez, pozwalałam każdej spłynąć po kolei. Po chwili poczułam, że Maks gładzi mnie po plecach. Spojrzałam na niego i przytuliłam go, wtulając się w jego ramię. Przytulił mnie do siebie mocniej i zaczął lekko kołysać. Z chwilą, bardziej się uspokajałam. Po jakimś czasie, miałam już tylko wilgotne policzki od łez i drgawki. Zamknęłam oczy i chciałam stać się niewidzialna, jak dobrze, że mam osobny domek. Rodzice nie mogliby mnie zobaczyć w takim stanie.
Maks?
Od Maksa do Elise
- Zamknij się. - warknął. - Moglibyście przestać zachowywać się jak debile? - prychnął. - Twój gruby tyłek przysłonił mi słońce a robiłem sobie idealne selfie! Zachowujesz się jak totalna idiotka, nie dość że brzydka do jeszcze głupia! Puszczalska suka.
Spojrzałem na niego robią duże oczy, później na Elise, zaczynała płakać - nie dziwię się, zrobiło jej się przykro.
- Przeproś ją! - warknąłem i popchnąłem go.
- Za prawdę nie przepraszam. - powiedział z wyższością i odszedł.
Elise również wybiegła z jeziora i pobiegła w stronę domku płacząc, ruszyłem biegiem za nią. Zatrzymaliśmy się dopiero w jej domku.
- Elise, nie płacz, proszę. Ashton to debil, strasznie wyrachowany. To co powiedział to nie prawda, jesteś śliczna i bystra, ja to wiem i wszyscy inni też. Jego opinia jest nie ważna... nie płacz, aniołku. - mówiłem uspokajająco kładąc dłoń na jej policzku i wycierając z niego łzy.
Elise?
Od Elise do Maksa
Maks pokazał mi jak najwygodniej wchodzi się na to drzewo. Obserwowałam go dokładnie, chłopak bez trudu wspiął się na gałąź i podszedł do liny, zjechał na niej kawałek, rozbujał się i skoczył. Na momęt nie było go widać, ale po chwili wypłynął i odwrócił się do mnie.
- Teraz ty. -uśmiechnął się szeroko.
Zrobiłam dokładnke to samo co on. Teraz razem już byliśmy w wodzie. Powturzyliśmy skok jeszcze kilka razy, nagle przyszedł do nas Ashton.
Maks?
Od Maksa do Elise
- Widzisz tą linę? - spytałem, pokazując na ogromne drzewo i linę powieszoną na grubej gałęzi tuż nad jeziorem.
- Idź się powieś. - powiedział Ashton nie odrywając wzroku od telefonu.
Wywróciłem oczami i zignorowałem jego komentarz.
- Powskakujemy z niej do wody? - posłałem jej uśmiech.
Elise?
Od Elise do Maksa
Na zewnątrz czekał już na mnie Maks. Poszliśmy nad jezioro, tam położyłam koc i złożony ręcznik, a obok butelkę wody. Po czym ściągnęłam spodenki i koszulkę. Czułam na sobie spojrzenie nie tylko Maksa, ale też innych osób będących na plaży.
Maks?
czwartek, 28 lipca 2016
Od Maksa do Elise
- idziesz pływać? - spytałem z uśmiechem.
- pewnie, zaczekasz chwilkę? - spytała.
Skinąłem głową. Wróciła po kilku minutach.
?
Jak zdejmie koszulkę takie WOW xD
Od Elise do Maksa
- Proszę. -do środka wszedł Maks.
Maks?
Od Maksa do Elise
Pokiwalem głową.
***
Nad jeziorem jechaliśmy za rodzicami Elise, znali drogę. Zaparkowalismy przed domkiem, mój wzrok od razu stanął na Elise a później na jeziorze
Eli?
Od Elise do Maksa
- Zgadzam się.
***
Rozmawialiśmy długo, spacerując wśród drzew Wiśni. Kiedy nagle przyszedł mój ojciec.
- Elisabeth, na miłość boską. Dziecko martwiliśmy się, chodź jedziemy do domu. -spojrzał na Maksa, przyjrzał milu się badawczo- zobaczycie się nad jeziorem. -powiedział bardziej do niego.
Maks?
Od Maksa do Elise
Odwzajemniłem uśmiech i stanąłem koło niej. Szliśmy wzdłuż pięknych ogrodów, koło siebie - rozmawialiśmy, głównie o tym jeziorze nad ktoym mieliśmy być dłuższy czas.
- Widziałem zdjęcia, jest tam bajecznie. - uśmiechnąłem się.
Elise?
Od Elise do Maksa
- Mhm...przepraszam, że tak się zachowałam, ale zdenerwowała się.
- Rozumiem,ja mam tak na co dzień. -zaśmiał się cicho i krótko.
- Jestem Elise. -wyciągnęłam dłoń w jego kierunku.
- Maks. -chwycił ją delikatnie- Mogę się dołączyć?
- Jasne. -uśmiechnęłam się.
Maks?
Od Maksa do Elise
Widząc iż Rose wychodzi, poszedłem za nią, chciałem ją poznać już przed pojechaniem nad jezioro.
- Samotny spacer? - spytałem podchodząc bliżej niej, uśmiechnąłem się lekko.
Elise?
Od Elise do Maksa
- Jasne. -odpowiedziałam chłodno po chwili i odsunęłam się od stołu.
Odeszłam nie zasuwając po sobie krzesła, zamierzałam tu keszcze wrócić, ale nie w najbliższym czasie. Wkurzyłam się. Kurcze też jestem dobra, ten drugi nie był miły, a ja się zachowałam jak małe dziecko. Kretynka ze mnie. Westchnęłam głośno i wyszłam do ogrodu.
Maks?
Od Maksa do Elise
Tata szturchnął mnie w ramię, spojrzałem na niego pytająco.
- Zabierz Ashtonowi ten telefon bo mnie zaraz szlag trafi. - mruknął.
Spojrzałem na chłopaka i w jednej chwili zabrałem mu telefon.
- Oddawaj Maks! - wrzasnął i rzucił się na mnie.
- Podrapales mnie debilu! - warknalem lapiac się za rozcieta przez jego pazury warge.
- Nie tykaj mojego telefonu! - zagroził. - Ty też nie, inaczej możesz się bać. - prychnal kierując te słowa do Elise.
Wstałem i pochylilem się nad dziewczyna.
- Nie słuchaj go, to debil jakich mało. - szepnąłem jej do ucha.
Elise?
Od Elise do Maksa
Od Maksa do ciebie xd
- Coś się stało? - spytałem wyciągając z szafki szklankę i wlewając do niej świeżo wyciśnięty sok pomarańczowy.
- Mój trener od siatkówki... pan Rider... pamiętasz jak ci powiadałem? - spojrzał na mnie, zmęczonymi oczami. Skinąłem zgodnie głową. - Zmarł o drugiej w nocy... zawał. - przejechał dłonią po twarzy. - Lecimy na pogrzeb, za dwa dni a wylatujemy jutro wieczorem. - wyjaśnił.
Westchnąłem. Nie chciałem jechać, nienawidzę pogrzebów ale nie chciałem dobijać go marudzeniem.
***
Około 20 siedzieliśmy już w samolocie, po pół godzinie wystartowaliśmy.
***
Dojechaliśmy kilka godzin przed pogrzebem. Poszedłem do łazienki (W prywatnym samolocie ojca - było tam wszystko) wziąłem prysznic i założyłem czarne jeansy, koszulę - tak jak kazali. Do tego okulary przeciwsłoneczne.
***
Staliśmy przed kościołem, byliśmy pierwsi. Tata nigdy nie lubił się spóźniać, nawet o minutę.
- Gdzie oni są? - westchnął.
Chwilę po tym, podjechała srebrna skoda a z niego wysiadł pewien mężczyzna a za nim jakaś dziewczyna.
- Lukas! - tata krzyknął już nieco weselej.
- Alex! - uścisnęli się, był to jeden z jego przyjaciół. - To moja żona, Annabelle i córka Rose. - przedstawił ich.
- To moi synowie Ashton i Maks. - Uśmiechnąłem się lekko, Ashton jak zwykle zapatrzony był w ekran telefonu.
Ty? xd
