czwartek, 28 lipca 2016

Od Maksa do ciebie xd

Obudziły mnie kroki, nadchodzące zza drzwi w korytarzu. Próbowałem ponownie zasnąć - na marne. Niechętnie wygrzebałem się spod ciepłej kołdry i poszedłem pod prysznic. Siedziałem tam dość długo, ciepła woda rozluźniła moje mięśnie. Założyłem szare dresy, biały t-shirt oraz niebieską bluzę z białymi sznurkami od kaptura. Poszedłem do kuchni, tata siedział przy stole opierając głowę o rękę.
- Coś się stało? - spytałem wyciągając z szafki szklankę i wlewając do niej świeżo wyciśnięty sok pomarańczowy.
- Mój trener od siatkówki... pan Rider... pamiętasz jak ci powiadałem? - spojrzał na mnie, zmęczonymi oczami. Skinąłem zgodnie głową. - Zmarł o drugiej w nocy... zawał. - przejechał dłonią po twarzy. - Lecimy na pogrzeb, za dwa dni a wylatujemy jutro wieczorem. - wyjaśnił.
Westchnąłem. Nie chciałem jechać, nienawidzę pogrzebów ale nie chciałem dobijać go marudzeniem.
***
Około 20 siedzieliśmy już w samolocie, po pół godzinie wystartowaliśmy.
***
Dojechaliśmy kilka godzin przed pogrzebem. Poszedłem do łazienki (W prywatnym samolocie ojca - było tam wszystko) wziąłem prysznic i założyłem czarne jeansy, koszulę - tak jak kazali. Do tego okulary przeciwsłoneczne.

***
Staliśmy przed kościołem, byliśmy pierwsi. Tata nigdy nie lubił się spóźniać, nawet o minutę.
- Gdzie oni są? - westchnął.
Chwilę po tym, podjechała srebrna skoda a z niego wysiadł pewien mężczyzna a za nim jakaś dziewczyna.
- Lukas! - tata krzyknął już nieco weselej.
- Alex! - uścisnęli się, był to jeden z jego przyjaciół. - To moja żona, Annabelle i córka Rose. - przedstawił ich.
- To moi synowie Ashton i Maks. - Uśmiechnąłem się lekko, Ashton jak zwykle zapatrzony był w ekran telefonu.

Ty? xd

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz